Nikita Kadan to młody artysta konceptualny pochodzący z Ukrainy. Urodził się w 1982 roku, należy więc do pierwszego pokolenia dorastającego po upadku Związku Radzieckiego i, jako jeden z czołowych artystów ukraińskich, reprezentuje jego zainteresowania twórcze. Tamtejsza sztuka współczesna, głównie za sprawą dużych wpływów sowieckich, nigdy nie cieszyła się zainteresowaniem reszty świata, ale to powoli ulega zmianie. Właśnie teraz ukraińska przestrzeń artystyczna ewoluuje, mimo oczywistych ograniczeń, za sprawą młodych, odważnych twórców.

Kadan od lat należy do grup artystycznych Rewolucyjna Przestrzeń Eksperymentalna (R.E.P.) i Hudrada działających na zasadzie kółek samokształceniowych, które są okazją do prawdziwej dyskusji i współdziałania. Grupy te od początku wykraczały poza konserwatywne akademickie środowisko, które wciąż propagowało edukację przepełnioną estetyką i ideologią komunistyczną. Większość współtwórców to rówieśnicy Kadana, którzy zorganizowali się po to, aby zyskać możliwość krytycznej analizy postsowieckiego świata, dokonywanej z odpowiedniego dystansu. W swojej twórczości przyglądają się więc ukraińskiej rzeczywistości i panującym w niej napięciom – poruszali między innymi temat korupcji, łamania praw, sytuacji w sądownictwie czy roli historii (szczególnie tej XX wieku) w formowaniu się współczesności. Dążenia artystyczne jawnie odwołujące się do polityki miały pomóc w obnażeniu zawiłej rzeczywistości ukraińskiej, poprzez wypracowanie własnego niezależnego języka opisu świata, w którym się znaleźli.

Jedną z bardziej znanych prac Kadana jest „Postument. Praktyka wypierania” (2009-2011), odwołujący się do mechanizmów ukraińskiej pamięci zbiorowej – jest to przedstawienie cokołu z okresu komunizmu, z którego już dawno usunięto pomnik, ale puste miejsce wciąż nie jest zapełnione. Podobnie ukraińska tożsamość narodowa wciąż pozostaje rozbita: z jednej strony postsowiecka, przesiąknięta wpływami ZSRR, a z drugiej naznaczona niepodległościowymi dążeniami narodu. To ciągłe oscylowanie władz ukraińskich między poszczególnymi strefami wpływów uniemożliwia wyzwolenie mechanizmów, które pozwoliłyby za pomocą pamięci wesprzeć tworzenie się podstaw nowoczesnego państwa. W rezultacie nowo wzniesione pomniki nie budzą żadnych uczuć, a stare pospiesznie odrzucono, spychając je w niebyt.

Indywidualna twórczość, którą niedawno podjął artysta, odróżnia się od grupowych praktyk, choć z pewnością czerpie z ich doświadczeń – aktywizm i sztuka są w jego poszukiwaniach wciąż blisko siebie. Szczególnie interesująca jest pierwsza osobista wystawa Kadana w Londynie, która odbyła się w ubiegłym roku  i nosiła nazwę „Granice Odpowiedzialności”. Pojawiły się tam instalacje rzeźbiarskie, akwarele i fotografie, mniej lub bardziej bezpośrednio nawiązujące do kryzysu na Ukrainie i protestów na Majdanie. Artysta mocno zaakcentował wówczas pytanie, które, jak się zdaje, towarzyszy mu od zawsze: jak dalece artyści-aktywiści mogą wypowiadać się w kwestiach politycznych za pomocą sztuki. Czy sztuka odnosząca się do polityki i ideologicznych przepychanek jest już sztuką utowarowioną, skomercjalizowaną? Sam tytuł wystawy odsyłał do pojęcia granic odpowiedzialności artysty-aktywisty (ale także wszystkich zwiedzających wystawę), a także łączył się z pytaniem o to, czy sztuka może budzić naszą świadomość i projektować zdolność określonego postrzegania wydarzeń historycznych. Pojawiły się tam między innymi fotografie z Majdanu, wyświetlane za pomocą rzutników (dzięki temu sprawiały wrażenie jakby pochodziły z odległych czasów) i subtelne rysunki przedstawiające kompozycje z ludzkich kości, architektonicznych obiektów oraz korzeni i roślin, które demonstrowały potęgę natury i jej zdolność do przekształcania każdej materii. Kadan mocno skupił się na formie, przedkładając ją ponad treść – przedstawione obiekty wydawały się pochodzić z jakiegoś niezidentyfikowanego okresu historycznego. Kwestia obecnej sytuacji na Ukrainie stała się więc zatarta, niewyraźna, a przez to bardziej uniwersalna – działania twórcy nie nosiły znamion naiwnej publicystyki. Kadan nazywa swoją metodę artystyczną teologią apofatyczną – polegającą na negacji, definiowaniu tego, co nie może być powiedziane. W tym sensie poprzez wystawę „Granice odpowiedzialności” artysta zredukował doświadczenie kryzysu na Ukrainie do jego rdzenia, przesuwając ciężar na kwestię wszechogarniąjącej potęgi natury i nieuchronności śmierci.

Na tym etapie życia na Ukrainie, pozycja obywatela, zwykłego obywatela, i pozycja aktywisty są bardzo blisko siebie… – mówi Kadan w jednym z wywiadów. To, że aktywizm stał się na Ukrainie regularną częścią uczestnictwa w sferze kultury, jest szczególnie widoczne od momentu protestów na Majdanie w 2013 roku. Młodzi artyści naprędce projektowali plakaty przyklejane później na murach, tworzono grafitti i organizowano się w zgromadzenia walczące o zmianę polityki kulturowej państwa. Odbywały się również liczne performance, a jednym z artystów sięgających po ten środek wyrazu był właśnie Nikita Kadan sprzeciwiający się artystycznej cenzurze na Ukrainie. Kadan wraz z innymi twórcami przyłączył się wówczas do bojkotu Rosji, odwołując swoje wystawy na terenie tego kraju. Ich celem stało się dążenie do całościowych reform w sektorze kultury. Publicznie zabrano głos, mówiąc to, o czym każdy wiedział, ale czego nikt nie chciał przyznać: że sztuka ukraińska pozostaje wyspą, odseparowaną od reszty świata, która rządzi się własnymi prawami. Dyrektorzy galerii i muzeów uwikłani w sojusze z kościołem, propagujący spektakle zabarwione ideologicznie i wybielający wizerunek rządu, z pewnością nie pomagają ukraińskiej sztuce w światowej karierze. Mimo to wielu artystów nie przyłączyło się wówczas do bojkotu – w większości oznaczałoby to bowiem rezygnację z korzyści, jakie płyną ze współpracy z głównymi projektantami życia artystycznego (którzy, dla przykładu, chętnie wsparli wystawę upamiętniającą 1025-lecie chrztu Rusi Kijowskiej w 2013).

Trzeba jednak przyznać, że ostatnie lata to naprawdę dobry moment dla niezależnych twórców – ich głos staje się coraz bardziej słyszalny. Na zeszłorocznym Biennale w Wenecji ukraiński pawilon prezentował grupową wystawę twórców młodej generacji (Yevgenia Belorusets, Nikita Kadan, Zhanna Kadyrova, Mykola Ridnyi i Serhiy Zhadan, Artem Volokitin, Anna Zvyagintseva i Open Group) pod wymownym tytułem „Nadzieja”. Kadan przedstawił wówczas pracę o równie znaczącej nazwie „Trudności profanacji”. W dużej szklanej gablocie artysta umieścił między innymi zniszczoną pralkę oraz gruz pozostały ze zniszczonych budynków – przedmioty te zostały przez niego znalezione na ogarniętym wojną wschodzie Ukrainy. Wśród tych artefaktów artysta zasadził także niewielką roślinę, która z czasem rozrośnie się i je zakryje. Jest to więc kolejne spojrzenie na obecny konflikt na Ukrainie przez pryzmat sowieckiej przeszłości czy kwestii instytucjonalizacji wspomnień.

Jeszcze miesiąc temu w białostockim Arsenale można było oglądać inną wystawę Kadana – „Kości się przemieszały”, która porusza tematy ukraińskiej pamięci o wydarzeniach ubiegłego wieku i formowania się tożsamości narodowej. Wiąże się więc ona poniekąd ze szczególnie żywym w ostatnim czasie polsko-ukraińskim sporem o wydarzenia na Wołyniu w latach 40.

Tym razem artystę zainspirowała zasłyszana opowieść o jednym z masowych grobów ofiar terroru – na miejsce przyjeżdżały komisje z różnych krajów, aby odnaleźć tam ciała swoich rodaków. Odkryto niektóre dokumenty należące do ofiar oraz ich przedmioty osobiste, ale jak tłumaczy Kadan: Kości się przemieszały i „swoich” nie da się zidentyfikować. Jego prace nie nawiązują jednak do jednego, konkretnego wydarzenia, ale do związków między przeszłością a teraźniejszością, które oddziałują na współczesnych.

Szczególny cykl stanowi ten zatytułowany „Kronika”, który odnosi się do czasów II wojny światowej – składają się na niego rysunki powstałe w oparciu o rzeczywiste fotografie. Przedstawiają one głównie zmasakrowane ciała, ale są też wyobrażenia żywych ludzi. Nie poznajemy jednak żadnych szczegółów. Kim są: katami czy świadkami zbrodni? Jakiej są narodowości i w którym momencie zginęli? Kości morderców i ich ofiar przemieszały się na zawsze.

Ale Kadan zajmuje się także rozliczeniami z komunizmem oraz wydarzeniami z ostatnich lat – rosyjską aneksją Krymu, protestami i wojną toczącą się na wschodzie kraju. W białostockiej galerii znalazł się więc „Przeniesiony obiekt z łóżkiem dla roślin” – czyli zaskakujące połączenie kopii fragmentu poradzieckiego pomnika i metalowego, piętrowego łóżka przypominającego to, na którym śpią ci, którzy znaleźli się w ośrodku dla uchodźców. Obiekt jest kolejnym wymownym komentarzem do polityki współczesnej Rosji i tego, co dzieje się na Ukrainie. Z kolei cykl zdjęć „Ciemne powietrze” poniekąd koresponduje z wcześniejszym „Postumentem” – nieostre fotografie celowo zamazane przez artystę, przedstawiają pomniki powstałe jeszcze w okresie sowieckim. Wzniesione w czasach ZSRR były wyobrażeniem jedynie wycinka historii.

Prace Kadana uzmysławiają, że pamięć o ofiarach często jest przedmiotem manipulacji, a propaganda umiejętnie wykorzystuje wspomnienia o wydarzeniach historycznych do własnych celów. Brak w tej twórczości sugestii, że powinno się zaprzestać dochodzenia prawdy albo rozmowy o traumatycznych wydarzeniach. Artysta zwyczajnie przypomina o konieczności krytycznego i uważnego podejścia do przeszłości, którą co rusz, ktoś próbuje zawłaszczyć.

 

*zdjęcie główne: http://nikitakadan.com/works/painting/

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o

wpDiscuz