Strach pomyśleć jak perfekcyjnym zespołem jest Rebeka. Perfekcyjnym chociażby na taką imprezę jak Miejskie Granie – serię koncertów organizowanych przez Żywiec na wrocławskim Placu Społecznym. To już drugi sezon tej plenerowej sceny muzycznej, której udało się zapełnić pustkę pomiędzy Impartem a centrum miasta. Położony poniżej jezdni przejazd rowerowy kryje stanowisko piwne z nowymi muralami, a trawiasta górka jest naturalnym amfiteatrem dla zaproszonych artystów. Wszystko razem tworzy projekt nawet lepszy niż ( układana w coraz mniej twórczy sposób) impreza znana jako Męskie Granie.

We Wrocławiu wystąpili już m.in. Organek, Coals, Krzysiu Zalewski, Paula i Karol czy Daniel Bloom. Muzycy Rebeki świetnie wpisują się w program, bo z jednej strony są znani, ale nie za bardzo. Grają elektro, ale mają też na koncie kilka niemal popowych przebojów.

Jednak w tej specyficznej, Miejskiej sytuacji koncertowej najbardziej perfekcyjna u Rebeki jest logistyka. Jest to wymarzony zespół dla każdego stage menagera; posługują się tylko samplerami, klawiszami i dwiema gitarami. Wystarczy podłączyć ich do konsolety i dobrać głośność wygodnymi suwakami – nie trzeba ustawiać nagłośnienia perkusji, czy kilku instrumentów, które mogłyby się wzajemnie zagłuszać i sprzęgać. Prosty, niemal klasyczny duet grający elektronikę. Nie bez znaczenia są też kwestie ekonomiczne – takie dwuosobowe zaledwie zespoły są zwyczajnie tańsze, co dość brutalnie można było zauważyć w programie ostatniego OFF Festivalu, zdominowanego przez laptopowców spod znaku T-mobile Electronic Beats.

Być może właśnie ta kompaktowość zdecydowała o sukcesie Rebeki. Stali się liderami nowej fali polskiej elektroniki, warto jednak pamiętać, że Iwona i Bartek wyłonili się ze stajni zespołu KAMP! Tam chłopaków było więcej, ale sami nie wiedzieli jak korzystać z instrumentów. Mieli zbyt wiele gitar (na których i tak nie grali), a za mało samych piosenek, opierając się tych kilku przebojowych singlach z samego początku kariery. Rozwieszeni pomiędzy wytwórniami, międzynarodowymi możliwościami całkowicie przegapili moment na wydanie debiutanckiej płyty. Rebeka zaś to monolit, od początku wiedzieli czego chcą i jak to zagrać.

Mało jest w Polsce zespołów tak perfekcyjnych koncertowo jak Rebeka. Widać, że zagrali razem setki koncertów i nie ma u nich miejsca na żadną pomyłkę. Nie ma się co czarować – zdecydowała ciężka praca, także zagranicą, co z kolei poskutkowało regularną trasą koncertową po Niemczech i Wielkiej Brytanii. Powiedzieć, że w Rebece każdy zna swoje miejsce to banał – każdy beat ich występu jest perfekcyjnie zaplanowany i przydzielony do jednego z kontrolerów dźwiękowych. Ze swobodą korzystają ze wspomnianych gitar, które wprowadzają tak potrzebny na żywo element instrumentalności. Mechaniczną sprawność potwierdza wizerunek sceniczny – białe garnitury, sterylne umundurowanie od stóp głów.

Perfekcja bywa niestety czasami mało  ciekawa, jak dość nudny refren pierwszego singla z płyty “Davos”, “Perfect Man”. Who’s the best / who beats the rest.  Mniej ma też wspólnego ze spontanicznością; na szczęście ten pierwiastek szaleństwa zapewnił inny świetnie wykorzystany rekwizyt – fryzura Iwony Skwarek. Jej ekspresja sceniczna wyraża się w długich prostych włosach, które latają  na wszystkie strony niejako w kontraście wyważonej warstwy rytmicznej.

Pośród podkładów i zaprogramowanych klawiszy trudno znaleźć miejsce na emocje, ale Iwona wygrywała nimi, wycofując się na chwilę z pogoni bitów, uderzając bardziej posępnymi akordami gitary – zwolniona ”Melancholia” zabrzmiała jak Johnny Cash na ”Zooropie” U2.

Perfekcyjne dla dramaturgii  było  wreszcie zakończenie koncertu. Zachęceni brawami na bis muzycy jeszcze raz wrócili, aby zagrać największy przebój zespołu. ”Stars” ma w swoim tekście: what would you do with stars you finally get to? Bardzo dobre pytanie przed trzecią płytą Rebeki – co też można zrobić z tym starannie wypracowanym zgraniem? Jeździć po koncertach jako żelazny punkt sponsorowanych programów, czy może znaleźć coś większego kompozycyjnie i zawalczyć o sukces artystyczny?

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o

wpDiscuz