Dał początek dziennikarstwu gonzo i znalazł super receptę na kaca. Był fryzjerem Johnnego Deppa, miłośnikiem broni i narkotyków.  W wieku 67 lat popełnił samobójstwo i stwierdził, że to o siedemnaście za późno. Przez lata komentował sytuację polityczną w Ameryce i był nią szczerze zmartwiony. Hunter S. Thompson.

Urodził się 18 lipca 1937 roku w Louisville, Kentucky. Pobyt w więzieniu przeszkodził mu w ukończeniu szkoły. Pod koniec lat 50. pracował jako chłopiec na posyłki w „Timesie”, gdzie czas wolny poświęcał na przepisywanie na maszynie takich klasyków jak Wielki Gatsby Scota Fitzgeralda czy opowiadań Ernesta Hemingwaya. Jak sam mówił, w ten sposób próbował poznać ich styl. Z pewnością przyczyniło się to do jego późniejszej swobody w formułowaniu swoich myśli oraz perfekcyjnego opanowania języka. Tu polski czytelnik może się poczuć w pewien sposób wyróżniony – na nasze zostały przetłumaczone tylko dwa z jego dzieł: Lęk i odraza w Las Vegas oraz Dziennik rumowy, i to wyłącznie dlatego, że oba doczekały się swoich ekranizacji. Z resztą tego, co stworzył, musimy się zapoznawać w oryginale.

Długo w „Timesie” nie zabawił i w roku 1960 ruszył do Puerto Rico. Na miejscu próbował dostać posadę dziennikarza i po kilku próbach wylądował jako freelancer na łamach „New York Herald Tribune. Jego osiągnięcia zawodowe w tym czasie nie należały do spektakularnych, a Thompson dopiero zaczynał na poważnie swoją przygodę z reportażem. Jednak pobyt w Puerto Rico zaowocował napisaniem powieści, która następnie wylądowała w szufladzie i została wydana dopiero w 1998 jako Dziennik rumowy. Przeszła bez większego echa, jako że w momencie jej wydania Hunter był postacią dobrze znaną i jednocześnie niejako popkulturową figurą, która nieco kłóciła się z właśnie wydaną książką (styl w Dzienniku… był jeszcze niedojrzały i mimo że zapowiadał kierunek w jakim Thompson później pójdzie, to jednak wypadała blado przy jego późniejszych dokonaniach). Brak promocji też raczej sprawie nie pomógł. Głośniej zrobiło się o niej dopiero w 2011 roku, kiedy na ekrany kin wchodziła jej ekranizacja. Chociaż w sumie pierwsze strony gazet okupowały newsy o romansie, który na planie się wywiązał:

Następne kilka lat to dla Stocktona (tajemnicze S przed nazwiskiem) podróż do Ameryki Południowej a później, osiedlenie się w Aspen, gdzie na świat przyszedł jego syn. Przełomem okazał się rok 1965 kiedy to do Thompsona zgłosił się naczelny „The Nation” z prośbą o napisanie artykułu o Hells Angels – gangu motocyklowym, który cieszy się w Ameryce niezbyt dobrą sławą. Młody dziennikarz podjął zadanie i artykuł ukazał się 17 maja. Dzięki niemu do Huntera zaczęły zgłaszać się wydawnictwa z zamówieniami na cały reportaż oparty na jego wcześniejszym artykule. W końcu przyjął propozycję i przez następny rok jeździł razem z „aniołami” po Ameryce, zbierając materiał, który później wykorzystał w Hell’s Angels: The Strange and Terrible Saga of the Outlaw Motorcycle Gangs. Niestety, po dziś dzień nie ma polskiego tłumaczenia, ale zainteresowanym serdecznie polecam zapoznanie się z oryginałem. Szczególnie że jak już wcześniej wspomniałam, Thompson charakteryzuje się niesamowitym wyczuciem języka i umiejętnością budowania metafor, które, razem z wieloma grami słownymi i specyficznym humorem zawartym właśnie w języku, prawdopodobnie trudno byłoby na polski przetłumaczyć.

Dzięki sukcesowi, jaki osiągnął reportaż o gangu, przed Thompsonem otworzyły się drzwi do publikowania na łamach wielkich magazynów, m.in.: „New York Times Magazine”, „Esquire”, „Harper’s”. Jego artykuły były komentarzami na temat bieżących spraw politycznych czy kontrkultury. Synkretyzacja tych poglądów pojawia się w kolejnej książce jego autorstwa – w 1972 ukazuje się Lęk i odraza w Las Vegas. Zdecydowanie najważniejsza, z racji tworzenia legendy Thompsona, pozycja.

To właśnie w niej po raz pierwszy pojawia się określenie dziennikarstwo stylu Gonzo, mimo że już dwa lata wcześniej Hunter tworzy w nim swój pierwszy artykuł:

W tym momencie tworzy się wizerunek Thompsona jako wielbiciela narkotyków. Już na pierwszych stronach czytamy:

Goście od sportu dali mi też do ręki trzysta dolców, z których większość poszła na radykalnie ostre ćpanie. Bagażnik samochodu przypominał ruchome laboratorium policyjnej brygady narkotykowej. Mieliśmy dwa worki marihuany, siedemdziesiąt pięć kulek meskaliny, pięć bibułek nasączonych ostrym kwasem, solniczkę nabitą kokainą i całą galaktykę tęczowych dołersów, głupawek i nakręcaczy… a także ćwiartkę tequili, ćwiartkę rumu, skrzynkę budweisera, pół litra eteru i sporo amylu. Wszystko to skręciliśmy zeszłej nocy, jeżdżąc na pełnym gazie po całym okręgu Los Angeles – od Topangi do Watts – i kładąc łapy na wszystkim, co było do zdobycia. Oczywiście nie potrzebowaliśmy aż tyle na tę wyprawę, ale jak już zaczniesz się wkręcać w kolekcjonowanie narkotyków, to próbujesz zgarnąć, ile się da. 1

Ktoś mógłby powiedzieć, że to tylko kreacja i niewiele ma to wszystko z prawdą wspólnego. Jaaasne. Ale jak sam autor kiedyś wspomniał:  I hate to advocate sex, drugs or insanity for anyone, but they’ve always worked for me. Wymienione przez niego czynniki to ważne elementy stylu gonzo – czyli swoistej mieszaniny prawdy z fikcją, gdzie nie wiemy, czy opisywane wydarzenia miały miejsce, czy nie, oraz co jest przytaczane na zasadzie paraboli, a co mamy odczytywać dosłownie. Dodatkowo na pierwszy plan zostaje wysunięta osoba narratora i jego świat wewnętrzny, stając się swoistą osią wydarzeń. Wymaga to od czytelnika elastyczności umysłu i otwarcia na ukryte treści. Oczywiście nie wszystkim spodoba się ten styl – przesiąknięty przekleństwami i narkotykami, ale naprawdę nie o to tu chodzi.

tumblr_m0p0haAt011qmb99qo1_500

 

I tu przechodzimy do fryzjerskiego epizodu w karierze Thompsona.W 1998 podjęto się ekranizacji Lęku i odrazy…, a rola Huntera przypadła w udziale Deppowi. Aby dobrze się do niej przygotować, Johnny spędzał z dziennikarzem dużo czasu. Wielu jest takich, którzy twierdzą, że nie byłoby Deppa jakiego znamy, gdyby właśnie nie ten film i przyjaźń, która się podczas niego nawiązała. Cóż, rzeczywiście trudno nie zauważyć pewnych podobieństw w zachowaniu obu panów. W każdym razie, Thompson przekonany, że nikt nie będzie w stanie odtworzyć jego słynnej fryzury, własnoręcznie strzygł Deppa:

OeJ9L

Oprócz recepty na totalny odlot, w Lęku i odrazie… znajdziemy także receptę na kaca – świeże pomarańcze, kilka kresek kokainy i człowiek jak nowonarodzony.

Krótko przed publikacją Thompson poznaje Ralpha Steadmana – rysownika. Wychodzi do niego z propozycją, że napisze książkę, a ten opatrzy ją ilustracjami. I rzeczywiście – umowa zostaje dotrzymana. Steadman jest od tej pory odpowiedzialny za oprawę graficzną wielu tekstów Huntera, a jego nietoperze stają nierozłącznym symbolem stylu gonzo. Dodatkowo w  2012 roku Johnny Depp wyprodukował i wyreżyserował dokument o Steadmanie pt. „For No Good Reason”. Ostatnie głośne działanie grafika to m.in. wystawa jego prac zawierająca portrety postaci z „Breaking Bad”:

10993420_10206051922519696_1222608008538572748_n

©Ralph Steadman

Czas między ukazaniem się książki a jej ekranizacji to okres bardzo aktywnej pracy zawodowej dziennikarza. Również w 1972 roku ukazał się zbiór artykułów Fear and Loathing on the Campaign Trail ’72, w którym opisana została walka o fotel prezydencki między Nixonem a McGovernem. W tym okresie współpracował głównie z magazynem Rolling Stone oraz wydawał tzw. Gonzo Papers czyli zbiory swoich opublikowany i nieopublikowanych artykułów. Po roku ’98 (czyli premierze filmu) i później, w latach dwutysięcznych, Hunter zdecydowanie mniej udzielał się publicznie. Nadal pisywał, a w 2001 roku żywo komentował ataki na WTC, ale chyba nie do końca przypadła mu do gustu rola Keitha Richardsa dziennikarstwa. 20 lutego 2005 roku postanowił popełnić samobójstwo.

No More Games. No More Bombs. No More Walking. No More Fun. No More Swimming. 67. That is 17 years past 50. 17 more than I needed or wanted. Boring. I am always bitchy. No Fun — for anybody. 67. You are getting Greedy. Act your (old) age. Relax — This won’t hurt.

(tekst listu pożegnalnego)

W swoim testamencie umieścił punkt, że chce, aby jego prochy zostały wystrzelone z kanionu przy blasku białych, niebieskich i czerwonych fajerwerków oraz dźwiękach Mr. Tambourine Man Boba Dylana. Jako wykonawcę ostatniej woli wskazał Johnnego Deppa. Ten, zapytany dlaczego akurat jemu przypadła owa rola, powiedział: Wiedział, że tylko ja jestem na tyle głupi, aby tego dokonać.

Hunter S. Thompson, Lęk i odraza w Las Vegas, tłum. Marcin Wróbel i Maciej Potulny, niebieska studnia, 2013, str. 14

 

 

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o

wpDiscuz