Aby poznać niektóre oblicza Turcji, inne niż te zaobserwowane na wakacjach albo znane z telewizji, trzeba posłuchać narzekań jej obywateli. A na co może skarżyć się młoda Turczynka, której film pojawił się w tym roku na ekranach?

O Oscarach raz jeszcze

Gorączka oscarowej nocy na szczęście już za nami, ale zdaje się, że niektóre z nominowanych filmów niesłusznie przeszły bez większego echa. No cóż,  trudno wybić się ponad dyskusję o „Zjawie” upstrzoną memami z Di Caprio. Nigdy nie oglądałam samej gali, nie przeglądam też kreacji z czerwonego dywanu, a to, kto ostatecznie dostanie nagrodę, niespecjalnie mnie zajmuje. Jednak zawsze zwracam uwagę na nominacje dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, bo wiem, że właśnie tam można od czasu do czasu znaleźć prawdziwe perełki albo przynajmniej coś  godnego uwagi.

Turecka produkcja „Mustang” perłą nie jest, ale bez wątpienia wlicza się do tej drugiej kategorii. To film nakręcony przez kobietę (Deniz Gamze Ergüven) i, w dużej mierze, o kobietach. Minimalistyczny i niepowalający na kolana, jeśli idzie o samą realizację, ale to treść wybija się w nim na pierwszy plan. Kino społecznie zaangażowane od zawsze mnie nęciło, bo stawia pytania, wyciąga z niebytu drażliwe kwestie i każe mierzyć się ze skrajnymi osądami, często jednostronnymi. Byłam więc ciekawa, co ma do powiedzenia młoda Turczynka, debiutująca jako reżyserka. Ergüven zabiera głos w dyskusji na temat sytuacji kobiet w swojej ojczyźnie i wysyła w świat mocny komunikat: nie jest dobrze.

Mustang

 Będziesz tym, kim musisz być

Niewielka miejscowość na północy Turcji. Początek lata. Pięć sióstr wraca ze szkoły, bawiąc się z rówieśnikami, ale co ważne – chłopcami. Niewinna zabawa ma jednak poważne konsekwencje. Po wiosce szybko zaczynają krążyć plotki o bezwstydności dziewcząt. Siostry zostają więc poddane domowej resocjalizacji. Wszystko, co mogłoby je jeszcze bardziej „zdeprawować”,  zostaje zakazane – komputer, kosmetyki, telefon, zbyt wyzywające ubrania. Zabiera się im także zdjęcie przedstawiające słynny obraz Delacroix „Wolność wiodąca lud na barykady”, co jest dość zabawnym, przesadzonym momentem, choć trzeba przyznać – wymownym.

Siostry dorastają, a to oznacza, że ich dotychczasową beztroskę trzeba w końcu ukrócić. Będą więc przygotowywane do życia (tego właściwego!), które zostało już dawno rozplanowane. Tradycja, która spowija cały kraj, nie odpuściła ich babkom i matkom – nie daruje także im. Starsze kobiety, które żyją pogodzone z patriarchalnym modelem, doskonale wiedzą, że opór, prędzej czy później, i tak zostanie złamany. Jedyne, co mogą zrobić dla swoich córek i wnuczek to kryć je, dopóki nie zrozumieją reguł, które rządzą tym światem i ostatecznie muszą zostać zaakceptowane. Kiedy więc siostry potajemnie wymykają się z domu i jadą na mecz, ich ciotka, zobaczywszy je nagle w telewizji, pozbawia prądu dom i najbliższą okolice, żeby tylko mężczyźni nie zorientowali się, że wymknęły się bez zgody. To jednak ostatnia przysługa i ostatnie przymknięcie oka ze strony starszego pokolenia kobiet, które okazują się najlepszymi nauczycielkami tradycji. W tym świecie to zwyczaje mają zdolność kształtowania człowieka, a nie odwrotnie. Bunt wyzwala ostracyzm, bo wprowadza niepokój w ustalony rytm życia. Nastolatki muszą nauczyć się swojej najważniejszej, i jedynej możliwej, roli – gospodyni domowej i cichej piastunki. Powinny posłusznie spełnić oczekiwania środowiska, które przewidziało dla nich:  gotowanie, sprzątanie i wychowywanie dzieci. W końcu, jak mówi jedna z sióstr – nadeszła ich kolej na założenie kapoty w kolorze gówna.  Mocne, ale sugestywne. Mając to wszystko gdzieś z tyłu głowy, robi na mnie wrażenie krótka scena, w której jedna z sióstr obiera ziemniaki i nagle przerywa, by powąchać gazetę rozłożoną na stole. Świat kultury czy polityki może być przez kobiety jedynie podglądany, ukradkiem wąchany i podsłuchiwany.

Wyraźny podział na świat damski i męski musi być jasny, toteż kobiecy głos dochodzący z telenoweli nieustannie o nim przypomina: kobieta powinna być cnotliwa, ma unikać uwodzicielskich gestów i wiedzieć, co jej wolno, a na mężczyznę oczywiście musi zasłużyć. Wprowadza się mecze dla męskiej widowni i mecze w wersji light – dla kobiet. Turczynki, bez względu na wiek, potrafią stać w kolejce po bilet na mecz nawet cztery godziny. Nie oznacza to jednak, że bardziej niż kobiety innych narodowości lubują się w piłce nożnej. Nie o grę tu chodzi. Po prostu mecz jest jedyną szansą na wyrwanie się z domu.

A więc czy mieszkając na zahukanej prowincji istnieje w ogóle jakaś szansa na możność decydowania o sobie, będąc kobietą? To pytanie pada w filmie. Tak samo jak odpowiedź na nie – okazuje się, że miejscem, do którego młodzi uciekają przed opresją tradycji, jest duży i mniej konserwatywny Stambuł. Niestety, uciec z prowincji wcale nie jest łatwo, szczególnie jeśli nie ma się nawet prawa jazdy.

 Turcja all inclusive

Turcja w Polsce, ale i w ogóle w Europie, przywodzi na myśl kilka sugestywnych skojarzeń – wycieczki all inclusive w hotelach z błękitnymi basenami, kebaby sprzedawane w zapyziałych lokalikach, a ostatnio – emigrantów uciekających z kraju na lichych łódkach. Z reguły tyle właśnie wiemy o tym, nie tak znowu odległym, kraju, który pod kilkoma względami plasuje się gdzieś pomiędzy Starym Kontynentem, a światem arabskim. Turcja bowiem to osobliwe miejsce, które wciąż nie może się zdecydować, co do swojej tożsamości – ni to Europa, ni stuprocentowy kraj arabski. Po sąsiedzku ma Bułgarów i Greków, ale z drugiej strony spogląda na Syryjczyków, Irakijczyków czy Irańczyków. Po wypiciu kilku kolorowych drinków w open barze i sytym obiedzie (najlepiej w stylu włoskim) można łatwo zapomnieć o tym azjatyckim sąsiedztwie. W końcu z pozycji leżaka, do którego lepi się modnie zbrązowiała skóra,  trudno sobie wyobrazić, że za płotem toczy się wojna, o której mówią w wieczornych wiadomościach.

Turcja jest obecna w mediach niemal wyłącznie w kontekście zamachów terrorystycznych i skandali korupcyjnych. Niewiele mówi się o innych problemach tamtejszego społeczeństwa. Kiedy w 2006 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury przyznano Orhanowi Pamukowi, słynnemu pisarzowi tureckiemu,  zainteresowanie tamtejszą kulturą i obyczajowością – czyli wszystkim tym, co pozostaje poza hotelową enklawą – nieco wzrosło. Pamuk w swoich powieściach zgrabnie przemyca kulturę, politykę i interesującą historię tego regionu. Pochodzenie pisarza wiąże go z tradycją Wschodu, ale wykształcenie i znajomość europejskich norm postępowania pozwala mu na próbę porównania obu światów, dzięki czemu jego pisarstwo cieszy się w Europie dużą popularnością. Pisarz zwraca uwagę na wiele problemów gnębiących jego ojczyznę, mimo to jego głos – z racji formy jaką przybiera – nie dociera do wszystkich. Film „Mustang”, obok książek Pamuka, wydaje się istotnym głosem dochodzącym z Turcji. Dzięki nominacji do Oscara ma dużą szansę na dotarcie do tych odbiorców, którzy wolny czas chętniej spędzają w kinie niż nad książką.

 Państwo rozmaitości

Historia państwa tureckiego jest intrygująca. Imperium Osmańskie istniało już w XIII wieku, a w ciągu następnych stuleci było jedną z największych potęg na świecie. Dopiero w XVIII wieku jego pozycja polityczna i militarna zaczęła się znacząco pogarszać, czego konsekwencją był rozpad państwa po I wojnie światowej. W 1923 roku Imperium przekształciło się w republikę, a jej pierwszym prezydentem został Mustafa Kemal Atatürk. Turcja już wtedy była krajem mocno zróżnicowanym, uwikłanym we własną tradycję, ale też spoglądającym z zazdrością w stronę Europy.  Atatürk okazał się tym spośród Turków, dla którego postęp kraju oznaczał jego europeizację. Aby odzyskać, przynajmniej częściowo, dawne znaczenie i dogonić nowoczesną, zamożniejszą Europę, podjął drastyczne kroki – wyrugował arabski alfabet na rzecz łacińskiego, meczet uzależnił od państwa i zdjął chusty z kobiecych głów. Czas jednak pokazał, że narodowi nie da się ot tak narzucić nowej tożsamości, a mimo różnych zmian i odważnych reform zawsze istnieje pewna nienaruszalna specyfika regionu.

Interesujące jest to, że najczęściej wcale nie stosunek do religii powoduje sporne zachowania, ale nakazy wynikające z obyczajowości. W jednej ze swoich książekPamuk pisze, że cała turecka burżuazja –  co w dużym stopniu oznacza Stambuł –  od dawna dążyła do nowoczesności w zachodnim stylu. Warstwa ta postrzega religię jako coś, co jest potrzebne wyłącznie biednym. Na dodatek pobożność opóźnia modernizację ze względu na przywiązanie do zabobonów i anachronicznych zasad, a ponadto zagraża państwu, strasząc fanatyzmem.  W filmie wioska, z której pochodzą bohaterki, wcale nie jest bastionem religii, ale właśnie obyczajów panujących na prowincji, które niekoniecznie wynikają z wiary.  Natomiast postępowa, kosmopolityczna stolica zostaje przedstawiona jako arkadia, gdzie panuje liberalizm – to właśnie tam chce uciec najmłodsza z sióstr, Lale.

 Samochodem po wolność

Kamera skupia się właśnie na Lale, to ona jest tu narratorem. Dziewczyna obserwuje jak siostry, jedna po drugiej, powoli znikają z jej życia. Stopniowo budzi się pogarda do tego, co widzi. Buntuje się przeciwko poniżającemu losowi i próbuje otworzyć oczy również siostrom. Ludziom omamionym zatęchłymi obyczajami nie boi się… napluć do herbaty. Odległy Stambuł, miasto marzeń, do którego chciałaby uciec, jest trudno osiągalny bez samochodu i pieniędzy na podróż. Poza tym kobiety na prowincji nie uczą się prowadzić. Dziewczyna jest jednak zdeterminowana. Długo sama próbuje potajemnie odpalić pojazd, a kiedy próby zawodzą, postanawia uciec na piechotę, co jednak szybko okazuje się nierealne. Wtedy przypadkowo poznaje Turka, z którym zaprzyjaźnia się i dzięki któremu uczy się jeździć. Prawo jazdy staje się tu symbolem niezależności i szansą na wyrwanie się z zaścianka. To, że młody mężczyzna popiera Lale, jest też próbą ucieczki od generalizowania i jasnym sygnałem, że świadomość społeczna wśród młodego pokolenia zmienia się.

 O seksie się nie mówi

Shareen El Feki, dziennikarka egipskiego pochodzenia, w swoim wystąpieniu TED powiedziała, że jeśli naprawdę chcemy poznać jakiś naród, powinniśmy zacząć od zajrzenia do jego sypialni. Książka El Feki, która ukazała się w Polsce w zeszłym roku, porusza temat seksu w krajach arabskich. Dziennikarka podkreśla, że w tamtych regionach oprócz ograniczeń panuje również ogromna niewiedza w tych kwestiach. Zwraca na to uwagę również Ergüven w swoim filmie. Po pierwsze, małżeństwa aranżowane są przez rodzinę, toteż para młoda często zna się przed ślubem jedynie „z widzenia”. Po akcie miłosnym poplamione prześcieradło trzeba pokazać starszym, którzy czekają pod drzwiami sypialni. A co jeśli krwi nie ma? Ciekawe, że w filmie świeżo upieczony mąż zdaje się być bardziej przejęty rodziną, która będzie niezadowolona niż prawdopodobnym brakiem dziewictwa żony. Sprawa jest na tyle poważna, że musi skończyć się w szpitalu, gdzie ktoś trzeci rozsądzi, co się wydarzyło. Nic dziwnego, że te anachroniczne obyczaje nie zachęcają do eksplorowania tematu seksualności. Jedna z dziewczyn, ta której poszczęściło się, bo wydano ją za kogoś, w kim się zakochała, wspomina o tym, jak uprawiała seks ze swoim chłopakiem przed ślubem… bez utraty dziewictwa. Jak to możliwe? – docieka mniej doświadczona siostra, na co ta jej odpowiada, wzruszając ramionami: od tyłu.

Bohaterami innej powieściPamuka są Fatma i Selahattin, którzy w młodości pobierają się za namową rodziców, nie znając się wcześniej. Chłopak jest lekarzem, który pragnie oderwać się od zacofanych, jego zdaniem, obyczajów. Buduje dom w stylu europejskim i w takim samym duchu pragnie budować swoje małżeństwo. Mąż początkowo stara się zapewnić Fatmie swobodę i niezależność, ale ta całkowicie nie rozumie jego postępowania (zdaje jej się, że opętał go szatan!). W efekcie Selahattin również nie potrafi unieść ciężaru jaki na nich spada w imię chęci zmiany – po kilku latach małżeństwa wchodzi w tradycyjną rolę despotycznego męża. To dość czarny scenariusz, który przypomina, że osoby wychowane w tradycjonalistycznej rodzinie nie potrafią z dnia na dzień zmienić swojego oglądu świata, a na zmiany pracują całe pokolenia.

“Mustang” zwraca uwagę na obyczajową przepaść między wsią a miastem. Jeśli się dłużej zastanowić, to podobnie dzieje się także u nas. Ludzie żyjący na polskiej prowincji są często tak samo uwikłani w tradycję, która zasadza się na ustaleniach co wypada, a co nie. Film Ergüven jest aktualny, a przez to ważny  – i to właśnie jego największa zaleta.

1. O.Pamuk, Stambuł. Wspomnienia i miasto, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008.

2. O.Pamuk, Dom ciszy, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o

wpDiscuz